New Zealand riverNastępnego dnia byliśmy już na innym łowisku. Skorzystaliśmy z lokalnego przewoźnika i wraz z grupą trekkingowców przedostaliśmy się łodzią na drugą stronę sporego jeziora, a tam czekała już na nas przepiękna rzeka. Swoją drogą byliśmy pod ogromnym wrażeniem ludzi, którzy udają się na wycieczki w nowozelandzkie góry. Przemierzają wiele kilometrów wyznaczonymi szlakami, niosąc na sobie ogromne plecaki. Nasze bagaże wyglądały przy nich jak miniaturki. Co ciekawe ludzie Ci bardzo często do młodzieży nie należą (i to od kilkudziesięciu lat). Staruszki z dwudziestoparokilogramowymi plecakami po prostu nas zawstydziły 🙂

Jak już wspomniałem – rzeka była przepiękna. Pstrągi w niej żyjące także, ale dodatkowo wyjątkowo płochliwe. Nie tylko nie udawało nam się do nich dobrać muchówkami, ale przez pierwsze kilometry nawet spinning nie dawał rady. Widzieliśmy dużo pokaźnych ryb, ale wszystkie dawno już spłoszyliśmy.
Dopiero po przejściu pierwszego kanionu sytuacja się zmieniła. Co prawda ryb było mniej, ale za to fajnie współpracowały. Wydaje mi się, że po prostu dzień lub dwa wcześniej ktoś łowił na przyujściowym odcinku.

Sorry:
- Please recheck your ID(s).
- If you are showing a private album, check that the "Retrieve Photos From" option is set to "User's Private Album" and that the Authorization Key is correct.

–> Nowa Zelandia 2014 (3) – rzeka ukryta za jeziorem
<– Nowa Zelandia 2014 (1) – początek