Hlehle Blog

Z notatnika wędkarza …

Pierwsze pstrągi 2016

Zazwyczaj pstrągi na poważnie zaczynam łowić dopiero na przedwiośniu, a zimą jedynie zaliczam spacer nad wodą, żeby poczuć ten srogi klimat ołowianej wody. Idealnie jak wokoło jest pełno śniegu, wtedy odczucia estetyczne są spotęgowane kilkukrotnie. A pstrągi? Chude, mało waleczne i popłoszone przez tłumy nad wodą. Są więc jedynie dodatkiem.

Jednak w tym roku wyskoczyłem na pstrągowe ciurki już trzykrotnie. Ryby jak zawsze były chude, mało waleczne i popłoszone 🙂 Skąd więc te częste wypady? Może czasu więcej, a może stęskniło mi się do spacerów wzdłuż rzeki, bo ileż można łowić z łódki …

Z wyjazdu na wyjazd wyniki były słabsze. Pierwszy był najlepszy, ponieważ łowiłem najkrócej, a i tak udało się wyjąć dwa ładne kropkowańce: 45 i 51 cm. Dlaczego więc łowiłem krótko? Wszystko przez pogodę i cieknące śpiochy. Padał śnieg z deszczem, wiało i było zimno, a niestety Caperlany postanowiły puścić wodę po całości i niestety otrzymałem darmowe chłodzenie jajek … Pierwszą rybę złowiłem na muchę, ale gdy poczułem zimno od cieknącej wody, postanowiłem wrócić do auta, lekko się podsuszyć, zjeść coś ciepłego z termosa i zamienić muchówkę na spinning. Pięćdziesiątak sieknął właśnie na gumę prowadzoną na spinningowym zestawie. Niestety zmiana strategii nie pomogła na przechłodzenie. Gdy zmarzłem tak, że nie byłem w stanie utrzymać w dłoniach wędki, postanowiłem zawinąć się do domu. Podczas łowienia nie próbowałem nawet wyciągać aparatu zgrabiałymi dłoniami. Fotek brak.

Drugi atak był bardzo sympatyczny i mocno podładował mi baterie, ponieważ zaliczyłem kilkanaście brań i wyjąłem 7 pstrążków. Co prawda żadna ryba nie przekroczyła 35 cm, ale dostarczyły mi wyjątkowo dużo frajdy jak na luty. Przypuszczam, że wynik byłby jeszcze lepszy, gdybym tak jak to sztuka zimowego pstrągowania nakazuje, szedł z prądem i obławiał miejscówki przytrzymując przynęty w miejscu. Kolega zastosował ten manewr i kontaktów miał znacznie więcej. Tylko że mnie takie łowienie nudzi. Może jestem tzw. „biegaczem”? 🙂

Trzeci wyjazd był najgorszy jeśli chodzi o liczbę brań, ale za to wymęczyłem pstrąga na 48-49 cm i cyknąłem mu nawet fotkę przed wypuszczeniem. Ryby nie chciały za bardzo współpracować, ale jak zawsze klimat małej rzeczki ma niepowtarzalny urok i już nie mogę się doczekać następnego wyjazdu 🙂

rzeka

Tags:

hlehle

About

Wędkarstwo moja pasja - cóż za banał! Nie zmienia to faktu, że ten banał dokładnie opisuje stan mojego umysłu :) Dodatkowo do niedawna, każdą wolną chwilę poświęcałem jeszcze na sport, ale organizm nie jest niezniszczalny i z wiekiem kontuzje skutecznie wybiły mi z głowy intensywne treningi. Żeby się nie nudzić podczas rehabilitacji , postanowiłem powrócić do pisania ... tak to też lubię robić ;) ... i tak o to powstał ten blog.

View all posts by

Ta strona korzysta z plików cookie (ciasteczka). Pozostając na niej, wyrażasz zgodę na korzystanie z ciasteczek. Więcej informacji

Ta strona korzysta z plików cookie ("ciasteczka"). Pozostając na niej, wyrażasz zgodę na korzystanie z "ciasteczek". "Ciasteczka" używane są w celu dostosowania zawartości stron internetowych do preferencji użytkownika oraz optymalizacji korzystania ze stron internetowych. Używane są również w celu tworzenia anonimowych, zagregowanych statystyk, które pomagają zrozumieć w jaki sposób użytkownik korzysta ze stron internetowych co umożliwia ulepszanie ich struktury i zawartości, z wyłączeniem personalnej identyfikacji użytkownika.

Zamknij