Hlehle Blog

Z notatnika wędkarza …

Nowa Zelandia’

Nowa Zelandia 2014 (17) – The End

Powoli ruszyliśmy w kierunku Christchurch, z którego za 3 dni mieliśmy samolot powrotny. Zdecydowaliśmy, że w dwa dni dotrzemy na miejsce, a po drodze spróbujemy połowić na pobliskich ciekach. Szczególnie, że wśród nich miało być łowisko z prawdopodobnie największymi pstrągami na świecie …

Nowa Zelandia 2014 (16) – hardcore fishing

Powoli wyjazd zbliżał się do końca, ale w planach mieliśmy najechać jeszcze jedną poleconą rzekę. Kolega będąc na niej widział bardzo dużo ładnych ryb, ale nie był w stanie ich skusić na spinning, ponieważ żerowały na jakiś muchach. Jedynym problemem miało być dotarcie do wody przez gęsty las i ostre krzewy. Czymże jest jednak godzina… Read More

Nowa Zelandia 2014 (15) – orgia na sucho

Po dotarciu na miejsce zdecydowaliśmy się najpierw poszukać kempingu i się tam rozbić. Okazało się, że w pobliskiej okolicy jest tylko jedno miejsce tego typu, ale posiadają jedynie pokoje i domki, na dodatek wszystkie zajęte. Odbyliśmy więc szybką naradę i zdecydowaliśmy, że łowimy do wieczora, a później rozbijemy się gdzieś na dziko. Rzeka okazała się… Read More

Nowa Zelandia 2014 (14) – górskie klauny

Ruszyliśmy dalej, a jak zmorzył nas sen to podjechaliśmy na  stary historyczny kemping, na którym było malutkie muzeum osadnictwa oraz antyczny dystrybutor, z którego musieliśmy skorzystać, mimo dwa razy wyższej ceny za litr PB91.

Nowa Zelandia 2014 (13) – węgorze i ulewa

Powoli schodziliśmy z prądem, czesząc miejsce za miejscem, aż dotarliśmy do ujścia do znacznie większej rzeki, która na początku przytłoczyła nas swoją wielkością. Nie był to jednak problem, ponieważ ryby ewidentnie dobrze żerowały, a fatalna pogoda bardzo dobrze nas maskowała. Praktycznie w każdym sensownym miejscu miałem branie.

Nowa Zelandia 2014 (12) – marsz, marsz

Następne łowienie zaplanowaliśmy sobie na kilka dni. Zdecydowaliśmy, że postaramy się dojść jak najdalej szlakiem przez dżunglę i wtedy zdecydujemy, którą z pobliskich rzek wybrać, a może i jakieś jezioro obłowimy. Pierwszą część wędrówki zakończyliśmy pod wieczór po wielogodzinnym marszu.

Ta strona korzysta z plików cookie (ciasteczka). Pozostając na niej, wyrażasz zgodę na korzystanie z ciasteczek. Więcej informacji

Ta strona korzysta z plików cookie ("ciasteczka"). Pozostając na niej, wyrażasz zgodę na korzystanie z "ciasteczek". "Ciasteczka" używane są w celu dostosowania zawartości stron internetowych do preferencji użytkownika oraz optymalizacji korzystania ze stron internetowych. Używane są również w celu tworzenia anonimowych, zagregowanych statystyk, które pomagają zrozumieć w jaki sposób użytkownik korzysta ze stron internetowych co umożliwia ulepszanie ich struktury i zawartości, z wyłączeniem personalnej identyfikacji użytkownika.

Zamknij