Hlehle Blog

Z notatnika wędkarza …

Archives

Nowa Zelandia 2014 (5) – wiatr w oczy

Jeszcze tego samego wieczora ruszyliśmy nad następną rzekę, znacznie większą i bardziej dostępną. Dotarliśmy na miejsce w nocy i jedynie starczyło nam sił żeby rozbić namiot. Dopiero rano poszliśmy nad wodę i okazało się, że dolny odcinek jest raczej za duży pod muchę. Zawinęliśmy się i pojechaliśmy kilkadziesiąt kilometrów w górę rzeki. Tam okoliczne tereny… Read More

Nowa Zelandia 2014 (4) – rzeka ukryta za jeziorem

Przez dwa dni nałowiliśmy się pięknych pstrągów potokowych, a i jakieś tęczaki się trafiły. Trzeciego dnia zawróciliśmy i zeszliśmy górskim szlakiem z powrotem do jeziora, skąd wieczorem miała nas zabrać łódka. Ciekawa sprawa – rzeką wdrapywaliśmy się dwa dni, ale nie czuliśmy zmęczenia. Zejście górską ścieżką zajęło nam jedynie 6 godzin, a praktycznie nie czuliśmy… Read More

Zimowy pierdolec …

Jest wielu wędkarzy, dla których sezon się nie kończy. Ja z premedytacją robię sobie zimową przerwę – nie łowię keltów (kelt to nie troć), a spod lodu staram się nawet nie zaczynać (a nuż by mi się spodobało). Jednak jeśli zima jest długa i sroga to przychodzi taki moment, że dostaję pierdolca. Ciągnie mnie nad… Read More

Nowa Zelandia 2014 (3) – rzeka ukryta za jeziorem

Nadal nie szło nam na muchę. Praktycznie wszystkie zauważone ryby próbowaliśmy przechytrzyć na suchą, ale kończyło się zawsze tak samo – spłoszeniem. Nawet jeśli udało się podać suchara, to ryba nie wyrażała nim zainteresowania. Znacznie skuteczniejsze były nimfy, ale akurat nie przepadam za tą metodą i zdecydowanie wolałem chlapać streamerami 🙂

C&R – the Polish way, czyli „Kecz end Reklamówka”

C&R – temat kontrowersyjny nie tylko w Polsce (o dziwo). W internecie dzień w dzień wędkarze kłócą się czy ryby wypuszczać czy zjadać. Każdy ma swoje zdanie i nie zamierza go zmieniać. Argumentacja rzadko jest merytoryczna, a zazwyczaj sprowadza się do powtarzania stereotypowych opinii i farmazonów wymyślanych nad wodą przy wódce.

Nowa Zelandia 2014 (2) – rzeka ukryta za jeziorem

Następnego dnia byliśmy już na innym łowisku. Skorzystaliśmy z lokalnego przewoźnika i wraz z grupą trekkingowców przedostaliśmy się łodzią na drugą stronę sporego jeziora, a tam czekała już na nas przepiękna rzeka. Swoją drogą byliśmy pod ogromnym wrażeniem ludzi, którzy udają się na wycieczki w nowozelandzkie góry. Przemierzają wiele kilometrów wyznaczonymi szlakami, niosąc na sobie… Read More

Nowa Zelandia 2014 (1) – początek

Zazwyczaj nie poświęcałem dużo czasu na przygotowania do wypraw. Czasami wręcz robiłem to na dzień przed wyjazdem. Wynikało to zazwyczaj z braku wolnego czasu, ponieważ wykorzystywałem go do maksimum na samą ekspedycję. Tym razem zacząłem kilka miesięcy wcześniej i dzięki temu udało się dopiąć wszystko na ostatni guzik. Plan był dopracowany w najmniejszych szczegółach, wraz… Read More

Ebro 2012

Rzekę Ebro odwiedziłem ostatni raz w roku 2012. Chętnie bym się wybrał ponownie, ale planów i miejsc do najechania jest znacznie więcej niż czas i budżet pozwala. Tamten wyjazd był specyficzny ze względu na niedużą wielkość łowionych sumów. Za to dopisały sandacze, chociaż prawdę mówiąc to były zazwyczaj przyłowami …

Ta strona korzysta z plików cookie (ciasteczka). Pozostając na niej, wyrażasz zgodę na korzystanie z ciasteczek. Więcej informacji

Ta strona korzysta z plików cookie ("ciasteczka"). Pozostając na niej, wyrażasz zgodę na korzystanie z "ciasteczek". "Ciasteczka" używane są w celu dostosowania zawartości stron internetowych do preferencji użytkownika oraz optymalizacji korzystania ze stron internetowych. Używane są również w celu tworzenia anonimowych, zagregowanych statystyk, które pomagają zrozumieć w jaki sposób użytkownik korzysta ze stron internetowych co umożliwia ulepszanie ich struktury i zawartości, z wyłączeniem personalnej identyfikacji użytkownika.

Zamknij