Hlehle Blog

Z notatnika wędkarza …

Szczupak trzcinojebca

Tej niedzieli była piękna pogoda, ale niestety rozchorowałem się i nie planowałem żadnej „rybałki”. Jednak w pewnym momencie pomyślałem, że zamiast smarkać i prychać w domu, równie dobrze mogę robić to nad wodą. Zadzwoniłem do taty i okazało się, że wybierał się na swoje supertajne linowe bajoro. Zgarnąłem więc drugą połówkę i dołączyliśmy do Brody 🙂

Dotarliśmy na miejsce popołudniu i jak to zwykle bywa okazało się, że ryby brały rano … Przez pierwszą godzinę nie zaliczyłem brania i jak wszyscy zgłodnieli to zarządziliśmy grilla. Przy oględzinach prowiantu okazało się, że nikt nie wziął pieczywa. Ojciec zaoferował się, że podskoczy do pobliskiego sklepu, a ja miałem popilnować zostawionej przez niego żywcówki. Można się domyślić, że spinningista nie jest przyzwyczajony do bacznego obserwowania zarzuconej wędki i karaska wpłynęła sobie w trzciny 😛 Oczywiście podjąłem próbę wyciągnięcia jej stamtąd, ale niestety dość mizerną – plecionka pękła i żywiec zadyndał na trzcinie…
Jak ojciec wrócił i rozpalaliśmy grilla to nagle dziabło coś karasia, wyrwało trzcinę i popłynęło na staw … ciągnąc zielsko za sobą.
W końcu spławik zatrzymał się po drugiej stronie stawu, więc tata pojechał po ruski 30-letni malutki pontonik aby zrobić desant.
Niestety gdy podpłynęliśmy do łobuza, to zanurkował na głębszą wodę i już się nie pojawił :(
Szkoda ryby… ale co zrobić – tak to jest jak amatorzy biorą się za rybałkę 😛

Przy okazji, ojciec nie posłuchał rady żeby nie siadać na burcie i jak pod brzegiem wysiadłem z pontonu, to oczywiście zrobił fikołka razem z tą śmieszną jednostką pływającą :P
Od razu przypomniał mi się ten filmik:

p.s. Po kilku dniach tata wyłowił cały zestaw, ale już bez szczupaka. Musiał być lekko zaczepiony i na szczęście uwolnił się z kotwiczki.

 

Tags:

hlehle

About

Wędkarstwo moja pasja - cóż za banał! Nie zmienia to faktu, że ten banał dokładnie opisuje stan mojego umysłu :) Dodatkowo do niedawna, każdą wolną chwilę poświęcałem jeszcze na sport, ale organizm nie jest niezniszczalny i z wiekiem kontuzje skutecznie wybiły mi z głowy intensywne treningi. Żeby się nie nudzić podczas rehabilitacji , postanowiłem powrócić do pisania ... tak to też lubię robić ;) ... i tak o to powstał ten blog.

View all posts by

One Response

  1. Peter says

    Tytuł rozwala 🙂

Ta strona korzysta z plików cookie (ciasteczka). Pozostając na niej, wyrażasz zgodę na korzystanie z ciasteczek. Więcej informacji

Ta strona korzysta z plików cookie ("ciasteczka"). Pozostając na niej, wyrażasz zgodę na korzystanie z "ciasteczek". "Ciasteczka" używane są w celu dostosowania zawartości stron internetowych do preferencji użytkownika oraz optymalizacji korzystania ze stron internetowych. Używane są również w celu tworzenia anonimowych, zagregowanych statystyk, które pomagają zrozumieć w jaki sposób użytkownik korzysta ze stron internetowych co umożliwia ulepszanie ich struktury i zawartości, z wyłączeniem personalnej identyfikacji użytkownika.

Zamknij