Idziemy krok dalej, a w zasadzie poziom wyżej i po recenzji Wigry 355 czas na Skylle 370. Czemu poziom wyżej? Dlatego , że według mnie to zupełnie inna półka, ale o tym za chwilę 🙂

Zacznijmy od rozmiaru łódki – niby 370 to niewiele więcej od 355 , ale … no właśnie , długość to nie wszystko 😉 Bardzo ważny wymiar, ale Skylla dodatkowo jest znacznie szersza co zapewnia znacznie więcej miejsca na łodzi. Dodatkowo w przypadku łodzi aluminiowych straty przestrzeni są znacznie mniejsze. Tak więc o ile na Wigry 355 w dwie osoby bywa przyciasno (tak tak mam dużo pudeł ze sobą, dwie sondy i mnóstwo pierdól…), to na Skylli spokojnie się mieścimy, a wręcz odczuwamy spory komfort jeśli chodzi o przestrzeń.

Stabilność tej łódki jest bardzo duża. Składają się na nią dwa czynniki – ponownie szerokość (ta łódka przy tak niewielkiej długości ma 180 cm szerokości !) oraz mocno płaskie dno. Chodząc po pokładzie 370’tki czujemy się prawie jakbyśmy spacerowali po pontonie z twarda podłogą. Przechylenia są nieznaczne. Pytanie czy potrzebujemy aż tak dużej stabilization. Mi osobiście wystarcza ta z Wigry 355. Na sporej fali i tak każdą z tych łódek będzie bujać tak samo, a jedynie różnicę zauważymy np. jak we dwóch spróbujemy podebrać suma 100 kg z jednej strony łodzi. Jednak są wędkarze, dla których ta cecha ma olbrzymie znaczenie.

Następna zaleta – małe zanurzenie. OK, jest to zaleta tylko wtedy, gdy pływamy po płytkich łowiskach, ale Wisła właśnie do takowych należy. W przypadku dużych i głębokich zbiorników cecha ta nie jest nam potrzebna , a nawet niezalecana. Jednak na Wisłę – super ! Śmigamy nawet po bardzo płytkich zapiaszczonych odcinkach. Chociaż trzeba przyznać, że Wigry 355 też ma niskie zanurzenie plus silnik z krotka stopa. A jak już zdarzy nam się wylądować na piaszczystej łasze, to łatwiej nam będzie „przeczołgać” lżejszy laminat niż dość ciężką Skylle. Tyle, że Skylli na pewno nie uszkodzimy, a laminat ? Może być różnie.

Jaki silnik podpiąć, żeby łódka śmigała? Ja pływam na 20 KM w czterosuwie i wystarcza. Pływamy w dwie dość solidne osoby i każdy ma sporo gratów. Prędkości sporo powyżej 30 km/h nie stanowią żadnego problemu. W pojedynkę można rozpędzić się do 40. Problemy mogą wystąpić w przypadku pływania we trzech, co udowodnił nam „proszony” gość w postaci grubego sumiska 225 cm. Niestety nie było w pobliżu żadnej płycizny i zdecydowaliśmy się wciągnąć wąsacza do łódki. No i niestety w ślizgu nie popłynęliśmy. Łódka „siadła”. Tak więc do pływania w 3 osoby silnik co najmniej 25 KM, ale … to nie jest łódka do łowienia we trzech. Moim zdaniem będzie za ciasno.

Czas na prawdopodobnie największą zaletę – wytrzymałość Skylli i solidność konstrukcji. Łódka ta jest zrobiona z grubego mocnego aluminium i jest niczym czołg w porównaniu do wszelkich laminatów. Możemy zapomnieć o „pajączkach” pod postacią pęknięć, nie musimy się martwic , gdy zaparkujemy łódkę na wiślanej opasce, bez mrugnięcia okiem wodujemy na każdym płaskim brzegu bez względu na kamienie czy potłuczone butelki. Dla mnie bajka 🙂
Oczywiście nie każdy docenia te cechy – spotkałem się z opinia, że tak mocna i sztywna konstrukcja jest niekomfortowa podczas pływania. Ktoś kiedyś mi narzekał, że łódka wpada mu w jakieś drgania, czy że jest głośna na fali , a nawet na falce. Niektórzy sumiarze uważają, że ta łódka płoszy wąsacze … Jednak ja osobiście nie przychylam się do tych opinii. Dziwnych drgań nie zauważyłem, a sumów z 370’tki złowiłem bardzo dużo.

Jak jest z funkcjonalnością i akcesoriami? To kwestia dość indywidualna. Producent proponuje dużo rożnych rozwiązań i udogodnień, więc to wszystko kwestia czego potrzebujemy i za co zapłacimy 😉

Przejdźmy teraz do omówienia cech , które niekoniecznie są zaletami, jednak pamiętajmy jednocześnie o powiedzeniu „coś za coś”. Nie możemy wymagać od łódki, która ma 370 cm, żeby była stabilna , miała niskie zanurzenie, miała dużo przestrzeni (szerokość), dość niskie burty, a zarazem żeby dobrze pływała na sporej fali. Jak jest flauta wszystko jest super, ale jak pojawia się wiatr i fala … przestaje być różowo. Jednak pamiętajmy o skali – nie jest tu mowa o fali na małych jeziorach czy środkowej Wiśle, ale bardziej o łowiskach typu Rugia czy np. Wisła w Płocku (Zalew Włocławski), gdy wieje pod prąd. Pływanie w ślizgu jest wtedy prawie niemożliwe, chyba że chcemy wylecieć z łódki lub stracić dyski w kręgosłupie. Fale też potrafią się przelewać przez burtę przy wolnym płynięciu. Opisuję tu jednak dość ekstremalne warunki, a do pływania w takowych trzeba po prostu wyposażyć się w zdecydowanie łódź innego typu i przy okazji jak największą. Tutaj muszę przyznać, że o ile Wigry też mocno chlapie i potrafi przyjąć fale do środka, to zdecydowanie lepiej pływa w ślizgu po falach. Wynika to chyba z mniejszej szerokości łodzi i głębszego V. Jeszcze raz – „coś za coś” 🙂

Przejdźmy do ceny. Dla jednych będzie drogo dla innych tanio. Bezpośrednie porównanie do Wigry 355 daje 3 razy większy koszt. Jednak Skylla to łódka na lata. Tutaj za bardzo nie ma co się popsuć. Kupujemy łódkę za sporo większe pieniądze, ale jak zdecydujemy się kupić inną (może większą) jednostkę, to używaną łódź aluminiową sprzedamy za bardzo dobre pieniądze. Przy okazji warto spojrzeć ile kosztują amerykańskie łodzie aluminiowe , które notabene często są mniej wytrzymałe niż Skylla, a kosztują znacznie grubsze pieniądze. Fakt, że prezentują się może i lepiej, ale jakie to ma znaczenie na rybach? 😉

fot. Adam Wadowski